JESIEŃ I TĘSKNOTA.

Najbardziej tęsknię za Toskanią jesienią.
Jesienią jest tam najpiękniej. Być tam jesienią jest najwłaściwiej.

Jesień pachnie dojrzałością, obfitością. Jest magią kolorów – już nie pstrych, jarmarcznych, ale głębokich, nasyconych, kolorów wina, ziemi, ciepłego zachodzącego słońca, ognia.

Jesień pachnie mgłą. Melancholią. Tęsknotą za czymś/ za stanem pożądanym.

Jesień zaprasza do zwolnienia. Rytmu dnia, rytmu zajęć, rytmu kroków, rytmu serca.
Jesień przynosi owoce, smaki pełne, wyraziste, obfite, napełnione oczekiwaniem na właściwy czas. Smaki soczyste, pełne słodyczy, noszące w sobie całe słońce Toskanii , pod którym dojrzewały latem. Jakby nagradzały za to oczekiwanie na ich gotowość.

IMG_9877
Wspominam moją jesień w Toskanii 5 lat temu. Była niezwykła, choćby dlatego, ze wyjechaliśmy tam z naszym niespełna 4- miesięcznym synkiem. To była niezwykła wyprawa. Skierowaliśmy się wtedy pod Cortonę, do cudownej Anny – typowej włoskiej mamma, która – mieszkając obok wynajmowanej nam agroturystyki – przynosiła nam codziennie świeżą sałatę z ogródka i „uova” od własnych kur. Nie umiała ani słowa po angielsku, my pojedyncze słowa po włosku – ale dogadywaliśmy się znakomicie. Jak? Nie mam pojęcia.

IMG_3612
W październiku w miasteczkach toskańskich było mniej turystów, tych nazywanych przeze mnie „przypadkowych”. Było bardzo ciepło, ale słońce już nie parzyło, więc można było całe dnie przecierać szlaki etruskie. Niezwykła Cortona z krętymi uliczkami, wciąż pod górę, pełna kotów, Montepulciano, gdzie Enoteki kusiły zza każdego rogu, Val d’Orcia – kraina pejzaży – sprawiająca wrażenie nierealnej, a jednak istnieje. I najmilsze mi Montefollonico – z wąskimi uliczkami, pustymi za dnia – tak, że wydawało się wymarłe, gdzie mieszkańcy wychylając się z okien przed sjestą, widząc nas, od razu wołali „Buongiorno”, jakbyśmy byli starymi przyjaciółmi. A koty nic sobie nie robiły z naszej obecności, zastygając jak posągi na schodach.

IMG_4279

IMG_4455IMG_3710

I to cudowne jedzenie, ze świeżych produktów w „La Botte Piena”, gdzie właściciel nosił mojego synka na rękach, abym mogła spokojnie delektować się znakomitą pastą – ręcznie robioną oraz panna cotta na deser.

IMG_4542IMG_4552IMG_4547

A potem wygrzewanie się w jesiennym, włoskim słońcu, w naszej agroturystyce, gdzie słoneczniki chyliły się do ziemi, tak dojrzałe i pełne dobroci w samym środku. Spacerując wśród nich, gdy usypiałam synka w chuście, na swojej piersi, miałam wrażenie, ze kłaniają mi się, jak orszak powitalny.

IMG_3860

IMG_0265

Kiedyś myślałam, że szczytem szczęścia jest tam zamieszkać. Cały czas jest to cel, który czeka na realizację. Tylko teraz, po tylu latach odwiedzania „mojego” miejsca czuję, że nie jest to niezbędne do szczęścia.
Bo przecież szczęście to tak bardzo wewnętrzne, osobiste doznanie. Tak niezależne od miejsca, ale raczej zależne od stanu umysłu. To odkrycie przestało powodować ściskanie w dołku, zniknęło poczucie żalu, że mnie tam nie ma na stałe.
Poza tym mam za czym tęsknić. Czy czułabym takie podekscytowanie będąc tam na miejscu? Nie wiem.

Ale wiem ze mam na co czekać, że miło jest planować następną podróż i że te „motyle w brzuchu” są za każdym razem.
I coś czuję że tęsknota wzbiera we mnie, w ostatnich tygodniach, dopominając się o nasycenie.

Lubię czuć tą tęsknotę.
Dodaje życiu smaku.
I już teraz jest bez goryczy. Dojrzała.
Jak jesień.

Czas znów wyruszyć w drogę.

IMG_4502

Advertisements

3 uwagi do wpisu “JESIEŃ I TĘSKNOTA.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s