UKOCHANY WŁOSKI ŚWIĘTY

Dzisiejszy dzień to dzień Świętych. Myślimy głównie o zmarłych, ale ich święto, czas ich wspominania nadejdzie jutro. Dziś to Święci mają swoją fiestę.

A ja dziś pamiętam nie tylko o mojej patronce głównej, ale też o moich włoskich ukochanych Świętych, których życie i podążanie za Bogiem jest dla mnie źródłem podziwu i powodem do naśladowania. Najważniejszych, których mogę wymienić to oczywiście Św. Ojciec Pio, Św. Rita, Św. Klara czy też Św. Katarzyna ze Sieny.

Jest jeszcze jeden, szczególny Święty, z Włoch, związany bardzo mocno z samą Toskanią, który od dzieciństwa był mi zawsze wyjątkowo bliski, ważny, taki – „mój” święty…

To Św. Franciszek (Saint Francis)

                                                             painting-of-st_-francis
Jest mi bliski z wielu powodów:

  • Pierwszy – to taki, ze jest moim patronem od urodzenia (tak, tak, na drugie imię rodzice dali mi Franciszka).
  • Drugi – że był wrażliwy na otaczający go świat a szczególnie dlatego, że miał niezwykły kontakt ze zwierzętami, szanował je i chronił; rodzice moi, gdy w dzieciństwie zaczepiałam każde zwierzę i rozczulałam się na widok dżdżownicy – zawsze wzdychali: „ach… nasza Franciszka”. No cóż, imię zobowiązuje 🙂
  • Trzeci – że wyzbył się rzeczy doczesnych, jak mówi fresk Giotta w bazylice w Asyżu – „poślubił Panią Biedę”
  • Czwarty – niezwykle kochał Boga, ale ta miłość była nie jedynie „na języku”, ale objawiana przede wszystkim własnym życiem

We Włoszech, całe wycieczki pielgrzymują do Asyżu, w sąsiadującej z Toskanią – Umbrii, gdzie urodził się i żył Franciszek. Pojechałam tam i ja, podczas ostatniej wizyty w Umbrii, nie wyobrażałam sobie nie odwiedzić miejsca „mojego” Świętego.

IMG_0097 (2)
Trochę rozczarowałam się. Bazylika jest piękna, freski zachwycały, ale ta ilość ludzi, ten dziki tłum, który strzela sobie foty i biegnie dalej – tak stało dla mnie w sprzeczności do tego, co głosił sam Franciszek. Gdyby wiedział…. Gdyby widział…. Nie sądzę, ze chciał, aby to miejsce spełniało taką funkcję…
My snuliśmy się po górnym i dolnym kościele, wraz z dziećmi, którym szeptałam do ucha opowieści o Franciszku. Każdy z nas zwracał na co innego uwagę, a w kryptach, gdzie leżą relikwie Świętego zamilkliśmy wszyscy. Nie ma co powiedzieć. Raczej chce się tak trwać.
Dłużej zatrzymałam się przy fresku „Biedaczyna z Asyżu przemawia do ptaków”. To zobrazowanie sytuacji, która mnie zawsze rozczula.

                                     601.0
„Święty Franciszek pozdrawiał napotkane ptaki w stadach tak, jakby były istotami rozumnymi. A że ptaki nie zrywały się do ucieczki, podchodził do nich, dotykał ich główek tuniką i wzywał, by posłuchały słowa Bożego. Mówił do ptaków: „Bracia moi! Winniście chwalić i zawsze kochać swojego Stwórcę, który ubrał was w pióra i dał wam skrzydła do latania. Bo przecież On uczynił was najbardziej wolnymi spośród wszystkich stworzeń, i przydzielił wam czyste powietrze na mieszkanie. Nie siejecie ani nie żniwujecie, a On wami rządzi bez waszej troski”. Na te słowa ptaki wyciągały szyje, rozpościerały skrzydła, otwierały dzioby i uważnie patrzyły na niego.
Innym razem święty Franciszek przybył do pewnego miasta zwanego Alviano, by głosić kazanie. Ludzie przybyli z radością, by słuchać co im powie Franciszek, ale nic nie usłyszeli z powodu jaskółek, które właśnie w tym miejscu zaczęły budować gniazda i bardzo świergotały. Wtedy Franciszek zwrócił się do nich, mówiąc: „Siostry moje, jaskółki, już czas, żebym i ja mówił, ponieważ wyście już dosyć się namówiły! Słuchajcie słowa Bożego i bądźcie cicho, aż do skończenia słowa Pańskiego”. Jaskółki zamilkły i nie ruszały się z miejsca, aż całe kazanie się skończyło. A wszyscy ludzie, którzy to widzieli, wychwalali Boga.”
Źródło: Stacja 7

Tłumy więc od lat ciągną do Asyżu, mało jednak kto wie, że to w Toskanii jest miejsce, gdzie żył wraz z innymi braćmi zakonnymi Franciszek. Miejsce, gdzie miały miejsce najważniejsze wydarzenia z Jego życia.

To sanktuarium LA VERNA, na wschodzie Toskanii.

IMAG0029

Nie znalazłam go w żadnym przewodniku, nie słyszałam o nim wcześniej. Gdyby nie wizyta w Sansepolcro, do którego przyjechaliśmy do Anity I Krzysztofa, do ich toskańskiego, pięknego domu, nie wiedzielibyśmy o jego istnieniu. To Krzysztof z Anitą opowiedzieli nam o La Verna. O niezwykłej atmosferze zadumy w tym miejscu, o tajemniczych zakątkach klasztoru i najważniejszych punktach życia Franciszka. O niesamowitych okolicznościach przyrody otaczających Sanktuarium.

Nie mogłam się powstrzymać. Pojechaliśmy. Miejsce bije na głowę Asyż i całą resztę. Jest rzeczywiście niezwykłe i oddaje styl życia Św. Franciszka. Byliśmy tam jesienią, w październiku, więc turystów było niewiele. Wjechaliśmy w boczną drogę, wokół stary ciemny las. Zatrzymaliśmy się wcześniej, na parkingu i powędrowaliśmy w środek lasu, do sanktuarium. Wokół drzewa, ptaki i cisza. Obezwładniająca cisza. Klasztor wraz z przyklasztornymi budynkami i grotami zbudowany jest na skale. Z jednej strony Sanktuarium, skała ostro opada w dół, tworząc płaską ścianę i niesamowite urwisko. Widok jest niesamowity.

IMAG0050

IMAG0051
Snuliśmy się po korytarzach klasztoru, oglądając stare freski obrazujące życie Świętego, a franciszkanie w swoich zgrzebnych habitach przechodzili obok nas w ciszy i tylko szum szat obijających się o ich nogawki słyszeliśmy co jakiś czas. To tam jest pierwsza cela Franciszka. To tam jest skała, na której klęcząc Franciszek otrzymał stygmaty. Tam jest grota, z kamiennym łożem, na którym spał Franciszek. To tam, w kościele – leży oryginalny, porwany habit Franciszka oraz bandaże z jego rąk ze stygmatami. Tam żył, modlił się, zbierał zioła i gromadził wokół siebie braci.

IMAG0063

IMAG0060

IMAG0037

IMAG0067              IMAG0073
Tym, którzy się tam wybiorą, wspomnę, ze warto wejść w małe drzwiczki, mieszczące się w połowie korytarza. Zwykle zwiedzający omijają je niezauważone, a będzie to niezwykła niespodzianka.

                                                         IMAG0061
Chodząc po całym Sanktuarium, po dróżkach, skałkach, grotach i kaplicach, nie odzywaliśmy się do siebie ani słowem.
Słowa były zbędne.

Pochwała Stworzenia

Uczyń mnie, Panie, narzędziem Twojego pokoju,
Bym, tam, gdzie jest nienawiść – zakorzeniał miłość,
Tam, gdzie obraza – wznosił przebaczenie,
Tam, gdzie błąd panuje, bym przynosił prawdę,
Tam, gdzie jest wątpienie, żebym krzewił wiarę,
Tam, gdzie jest rozpacz, bym budził nadzieję,
Tam, gdzie są ciemności, zapalał światło,
A tam, gdzie smutek, żebym wnosił radość.
Spraw, Panie, żebym nie o to zabiegał,
By mnie pocieszano, lecz żebym pocieszał,
Nie szukał zrozumienia, lecz żebym rozumiał,
Nie pragnął być kochany, ale żebym kochał.
Albowiem
Siebie dając – coś się otrzymuje,
Siebie zapomniawszy – można znaleźć siebie,
Innym wybaczając – doznam przebaczenia,
A umierając – zmartwychwstaję wiecznie.

                                      św. Franciszek z Asyżu

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s